Strona główna / Okiem stypendysty / Od krótkoterminowych praktyk do świadomej ścieżki zawodowej

Od krótkoterminowych praktyk do świadomej ścieżki zawodowej

Motywacja o wyjeździe

Od zawsze uwielbiałam podróżować i poznawać nowe miejsca, dlatego udział w programie Erasmus był dla mnie naturalnym krokiem. Podróże są dla mnie jednym z najbardziej rozwijających doświadczeń, uczą otwartości, poszerzają perspektywę, pozwalają poznawać różne kultury i wartościowych ludzi. Kiedy podczas studiów pojawiła się możliwość wyjazdu na krótkoterminowe praktyki do włoskiego liceum, od razu wiedziałam, że chcę z niej skorzystać. Była to szansa, aby zobaczyć, jak wygląda edukacja i życie szkolne w innym kraju, poznać system „od środka” i zdobyć pierwsze doświadczenia zawodowe poza Polską.

Duże znaczenie miało dla mnie również to, że Erasmus realnie wspiera studentów,   organizacyjnie i finansowo. Dla osoby studiującej jest ogromna pomoc, dzięki której wyjazd staje się możliwy. To program, który tworzy warunki do rozwoju w nowym środowisku, a jednocześnie daje komfort i stabilizację.

Włochy wybrałam całkowicie świadomie, to kraj, który fascynował mnie od dawna. Jego różnorodność, kultura, ludzie i silna tradycja sportowa idealnie wpisują się w moją specjalizację i sposób patrzenia na świat. Od pierwszego pobytu poczułam, że Bergamo jest miejscem, w którym mogłabym się odnaleźć i rozwijać. Język włoski zawsze mnie zachwycał, a praktyki krótkoterminowe tylko wzmocniły to uczucie. Poznałam wtedy fantastycznych nauczycieli, z którymi do dziś utrzymuję kontakt, i to właśnie oni sprawili, że uwierzyłam, że mogę tu wrócić na dłużej.

Przed krótkoterminowymi praktykami nie miałam wielu konkretnych oczekiwań. Podchodziłam do wyjazdu z otwartością i ciekawością, traktując go jako okazję do zobaczenia, jak funkcjonuje szkoła w innym kraju i jak wygląda praca nauczyciela w odmiennym systemie edukacyjnym. Okazało się to doświadczeniem, które przerosło moje oczekiwania. Szczególnie zapadł mi w pamięć bardziej swobodny, pełen życzliwości styl prowadzenia lekcji, którego byłam świadkiem, tak różny od tego, do którego przywykłam w Polsce. To pokazało mi, jak inspirujące może być uczenie się od ludzi z inną perspektywą.

Przed wyjazdem długoterminowym moje podejście było już o wiele bardziej świadome. Wiedziałam, że czeka mnie intensywny rozwój: samodzielne prowadzenie zajęć, poszerzanie kompetencji, weryfikowanie siebie jako nauczyciela w obcym systemie i języku. Traktowałam ten wyjazd jako kolejny krok w budowaniu swojej ścieżki zawodowej i możliwość sprawdzenia się na dłuższą metę.

Po krótkoterminowych praktykach byłam pewna, że chcę tu wrócić. Włochy, a szczególnie Bergamo, były dla mnie miłością od pierwszego wejrzenia. Już po tygodniu czułam, że jest to miejsce, w którym mogę się rozwijać, żyć i być naprawdę szczęśliwa. Ten wyjazd pokazał mi, że włoska szkoła, jej atmosfera i styl pracy tworzą środowisko, w którym czuję się naturalnie i swobodnie.

Ogromną rolę odegrali również ludzie, których poznałam dzięki Erasmusowi. Uważam, że to właśnie jest w tym programie najpiękniejsze, możliwość spotkania wyjątkowych, inspirujących osób, które zostają w Twoim życiu na długo i realnie wpływają na późniejsze decyzje. Dzięki nim czułam się bezpiecznie i pewnie, podejmując decyzję o rocznym wyjeździe. Beppe, jego życzliwość, otwartość i podejście zarówno do uczniów, jak i do nas, studentów, stały się dla mnie ogromną inspiracją i wzorem, jakim nauczycielem chciałabym być.

W praktyce to właśnie ten krótki, tygodniowy wyjazd otworzył mi drogę do miejsca, w którym jestem teraz. Dał mi pewność, że Bergamo to środowisko, w którym mogę rozwijać swoje kompetencje, zdobywać doświadczenie i po prostu dobrze się czuć. To wtedy zrozumiałam, że jest to dla mnie właściwy kierunek,  zarówno zawodowo, jak i życiowo.

Już po tygodniowych praktykach byłam pewna, że chcę wrócić do Włoch na dłużej, dlatego zdecydowałam się na udział w praktykach długoterminowych obejmujących cały rok szkolny.

Doświadczenie zawodowe i rozwój kariery

Moja praca w szkole we Włoszech obejmuje zarówno middle school (11–13 lat), jak i high school, gdzie pracuję z grupami o różnym profilu, m.in. Liceo Sportivo i STEAM. Lekcje prowadzę razem z doświadczoną nauczycielką, z którą dzielimy się obowiązkami,  czasami prowadzę całą lekcję samodzielnie, czasem tylko część, a niekiedy pracujemy naprzemiennie. Pozwala mi to rozwijać samodzielność, ale też uczyć się od osoby z większym doświadczeniem.

Mój typowy dzień pracy zaczyna się o 9:40 i kończy o 15:00, jeśli nie ma dodatkowych spotkań lub wydarzeń. Lekcje odbywają się ciągiem, bez przerw między zajęciami, dlatego organizacja sprzętu i przestrzeni często dzieje się już w trakcie zajęć. Uczy mnie to szybkiej adaptacji i bardzo sprawnego działania. W ciągu dnia mamy jedną główną przerwę na lunch, który nauczyciele jedzą z przypisaną klasą, jest to element, który niezwykle cenię, bo umożliwia budowanie relacji i lepsze poznawanie uczniów. Po lunchu odbywa się garden break, podczas którego nauczyciel odpowiada za jedną klasę na świeżym powietrzu. To czas pełen energii, a dla chłopców… obowiązkowy czas na piłkę nożną. Mecz pojawia się natychmiast i niezależnie od temperatury, nawet przy 5 stopniach uczniowie biegają w krótkich rękawkach i szortach. To chyba jeden z najbardziej uroczych elementów włoskiej szkolnej codzienności.

W pierwszym semestrze prowadziłam bardzo różnorodne zajęcia. W Liceo Sportivo były to m.in. lekcje Pilates oraz zajęcia muzyczno-ruchowe, rozwijające rytm, świadomość ciała i koordynację. Obserwowanie, jak uczniowie, zwłaszcza chłopcy, odkrywają, że Pilates wcale nie jest łatwy, było jednym z moich ulubionych momentów. W middle school skupiam się głównie na grach zespołowych i ćwiczeniach koordynacyjnych. Rywalizacja dziewczyny kontra chłopaki jest tam wydarzeniem wręcz epickim, emocje jak w finale Champions League, pełno okrzyków, żartów i typowo włoskiej gestykulacji. Prowadzimy także zajęcia teoretyczne, m.in. o mięśniach i wydolności, dzięki czemu uczniowie lepiej rozumieją, jak działa ich ciało.

Zauważyłam również kilka różnic w porównaniu z nauczaniem WF-u w Polsce. Włoski system jest zdecydowanie bardziej swobodny, spontaniczny i elastyczny. Plan potrafi zmieniać się w trakcie lekcji, a relacja nauczyciel–uczeń jest bardziej partnerska i oparta na dialogu. Włosi są niezwykle ekspresyjni, czasem po samej gestykulacji wiem już, że „coś się dzieje”, np. że brakuje piłki albo ktoś czuje się niesprawiedliwie potraktowany. Bardzo lubię tę naturalność i emocjonalność. Oczywiście, jako że jesteśmy w Bergamo, rozmowy o Atalancie są absolutnie nieodłączną częścią życia uczniów.

Dzięki udziałowi w Erasmusie rozwinęłam zarówno kompetencje zawodowe, jak i miękkie. W zakresie zawodowym zdobyłam doświadczenie w samodzielnym prowadzeniu zajęć w międzynarodowym środowisku, planowaniu lekcji dla grup o zróżnicowanych poziomach i potrzebach oraz dostosowywaniu ćwiczeń do różnych warunków, szczególnie przy ograniczonym sprzęcie. Nauczyłam się też prowadzić zajęcia w języku obcym, co znacząco poszerzyło moje możliwości jako nauczyciela.

Rozwinęłam również kompetencje miękkie, elastyczność, pewność siebie, umiejętność działania w dynamicznych sytuacjach oraz odporność psychiczną. Ulepszyłam organizację pracy, komunikację interpersonalną i zdolność budowania relacji z uczniami oraz współpracownikami. Uważam, że tego typu środowisko wielokulturowe i wielojęzyczne uczy więcej niż jakikolwiek kurs teoretyczny.

Wyjazd na Erasmusa miał ogromny wpływ na moje plany zawodowe i w dużej mierze je ukształtował. To właśnie ten staż pozwolił mi po raz pierwszy w pełni sprawdzić się w roli nauczyciela w międzynarodowym środowisku, prowadzić lekcje w języku obcym, odpowiadać za grupę i podejmować decyzje w zupełnie innym systemie edukacyjnym. Zrozumiałam, że bardzo odpowiada mi tutejszy styl pracy: partnerski, spontaniczny, oparty na relacji i współpracy. Dodało mi to ogromnej pewności siebie i pokazało, że mogę łączyć moje zawodowe pasje z życiem w miejscu, w którym naprawdę dobrze się czuję.

Uważam również, że to doświadczenie znacząco zwiększa moje szanse na rynku pracy. Praca w międzynarodowym środowisku, kompetencje międzykulturowe, prowadzenie zajęć w języku obcym i umiejętność adaptacji do różnych systemów edukacyjnych to cechy bardzo cenione.

Język i komunikacja

Przed wyjazdem mój angielski był na dobrym poziomie i przede wszystkim czułam się w nim pewnie. Używałam go od wielu lat, więc komunikacja nie stanowiła dla mnie problemu. Oczywiście nadal popełniam błędy, to w końcu nie jest mój język ojczysty ale nigdy nie blokowało mnie to przed mówieniem. Wręcz przeciwnie, im więcej mówiłam, tym swobodniej się czułam.

Tuż przed wyjazdem na już długoterminowe praktyki zaczęłam też naukę języka włoskiego, ale on był dla mnie większym wyzwaniem, bo dopiero stawiałam w nim pierwsze kroki.

Bariera językowa pojawiła się głównie w codziennych sytuacjach. We Włoszech włoski jest absolutną podstawą, w sklepach, urzędach, komunikacji miejskiej. W wielu miejscach angielski nie wystarcza, dlatego początki wymagały dużej cierpliwości i odwagi.

W pracy natomiast mam ogromny komfort językowy, ponieważ funkcjonuję w brytyjskiej szkole i wszystkie lekcje prowadzę właśnie w języku angielskim. Uczniowie mówią świetnie po angielsku, więc komunikacja jest naturalna i bezstresowa. Dzięki temu mój angielski stał się jeszcze bardziej płynny, automatyczny, a ja czuję się w nim naprawdę bardzo swobodnie.

Jeśli chodzi o włoski, to mieszkając tutaj od kilku miesięcy, słyszę go wszędzie w szkole, na ulicy, w codziennych sytuacjach. To bardzo przyspiesza naukę. Mimo że czasem nadal czuję niepewność i najłatwiej jest mi „uciec” w angielski, coraz częściej mówię po włosku, nawet jeśli z błędami. Przyjęłam zasadę, że błędy są normalne w końcu każdy popełnia je nawet w swoim ojczystym języku a najlepszą nauką jest po prostu mówienie.

Ogromnie motywujące jest też podejście Włochów. Reagują z wielką życzliwością i entuzjazmem na każdą próbę mówienia po włosku. Czasem wypowiem dwa proste zdania, a oni już mówią, że brzmi to świetnie. To niesamowicie podbudowuje, daje pewność siebie i sprawia, że łatwiej przełamać strach przed mówieniem.

Życie codzienne

Mój typowy dzień we Włoszech jest dobrze zorganizowany i daje mi poczucie równowagi. Pracę w szkole zaczynam o 9:40, a kończę o 15:00, co pozwala mi zachować zdrowy balans między obowiązkami a życiem prywatnym. Popołudnia mam zwykle wolne, dzięki czemu mogę odpocząć, wybrać się na spacer po Bergamo, zrobić zakupy albo spotkać się ze znajomymi. Weekendy również mam w większości wolne, więc mam sporo czasu, aby zwiedzać okolicę, poznawać nowe miejsca i po prostu cieszyć się życiem we Włoszech.

Oczywiście są też dni, kiedy trzeba poświęcić czas na przygotowanie materiałów do lekcji czy zaplanowanie kolejnego dnia w szkole, szczególnie wtedy, kiedy prowadzę zajęcia samodzielnie. Staram się także regularnie uczyć języka włoskiego, bo choć cały czas słyszę go na co dzień, to jednak wymaga to dodatkowego wysiłku i systematyczności, szczególnie gramatyka.

Miałam też okazję poznać w Bergamo naprawdę cudownych ludzi, którzy  podobnie jak ja, przyjechali tu do pracy z różnych krajów, m.in. z Austrii czy USA oraz oczywiście Włochów. To miasto w którym mieszka sporo obcokrajowców i można łatwo spotkać osoby z różnych kultur, a nowe znajomości tworzą się naturalnie. Zimą, życie tutaj wygląda nieco spokojniej, dni są krótsze, chłodniejsze, a wieczory częściej spędza się w kameralnych miejscach. W lecie Bergamo tętni życiem wieczornym: ludzie wychodzą do restauracji, spotykają się na aperitivo, siedzą w ogródkach, spacerują po Città Alta.

Pozytywnym zaskoczeniem było dla mnie to, jak niesamowicie aktywni są Włosi. Tutaj sport i ruch są czymś zupełnie naturalnym – dosłownie na każdym kroku widać osoby biegające, jeżdżące na rowerach, grające w siatkówkę na świeżym powietrzu czy uprawiające trekking. Co więcej, ta aktywność nie dotyczy tylko młodych – we Włoszech naprawdę często można spotkać bardzo sprawnych i zaangażowanych seniorów, którzy regularnie ćwiczą, chodzą z kijkami, biorą udział w zawodach biegowych czy jeżdżą na rowerze. Kolejną rzeczą której się nie spodziewałam tutaj było to, jak trudne potrafią być tutaj sprawy urzędowe. Wiele osób wyobraża sobie Włochy jako kraj totalnego luzu, ale w praktyce formalności bywają naprawdę wymagające, kolejki, brak informacji po angielsku, dużo biegania od jednego okienka do drugiego. To była chyba największa „zderzenie z rzeczywistością” i coś, czego się zupełnie nie spodziewałam. Bardzo pozytywnie odebrałam tutaj  mentalność ludzi, jak mocno rodzinne są ich relacje i jak wiele więzi budują już od dzieciństwa. Widać, że tutaj przyjaźnie i znajomości często trwają całe życie, a ludzie są bardzo związani ze swoją społecznością i miejscem, z którego pochodzą. To dla mnie coś zupełnie innego niż to, do czego byłam przyzwyczajona i jednocześnie coś, co bardzo mi się podoba. Dość zabawnym przeżyciem była tegoroczna zima i to, jak bardzo można zmarznąć w kraju, który w teorii kojarzy się z ciepłem. Noce spędzałam dosłownie pod kołdrą i kocami, w termicznych ubraniach, czując się jak na zimowisku, a nie na Erasmusie we Włoszech. Ogrzewanie działa tu zupełnie inaczej niż w Polsce, więc najbardziej ironiczne w tym wszystkim jest to, że zamarzałam trzy razy bardziej właśnie tutaj. To na pewno jeden z tych śmiesznych momentów, które zapamiętam na długo.

Najbardziej cenię to, jak wiele mnie nauczyło codzienne życie w nowym kraju. To nie jest zawsze łatwe ani „instagramowe” czasami bywa ciężko, brakuje rodziny, trzeba samemu ogarniać urzędy, mieszkanie, formalności i radzić sobie w języku, którego dopiero się uczysz. Ale właśnie to doświadczenie sprawia, że człowiek szybko dojrzewa i zaczyna wierzyć, że da radę ze wszystkim. Duże znaczenie ma dla mnie  to, jak bardzo to doświadczenie otworzyło mnie na ludzi i codzienność w nowym kraju. Poznałam tutaj naprawdę cudowne osoby z różnych miejsc i kultur które w naturalny sposób pojawiły się w moim życiu i stały się jego ważną częścią. Te relacje dodają lekkości codzienności, sprawiają, że czuję się tu swobodnie i że Bergamo zaczyna być dla mnie prawdziwym domem. To doświadczenie pokazało mi, że życie za granicą nie jest ograniczeniem, jest szansą. Daje przestrzeń do rozwoju, uczy odwagi, elastyczności i pokazuje, że potrafię poradzić sobie sama nawet w zupełnie nowych realiach. Najbardziej jednak cenię to, że Erasmus otworzył mnie na nowe możliwości i nowe spojrzenie na siebie. Uświadomił mi, że warto ryzykować, bo czasem jeden odważny krok prowadzi do najpiękniejszych zmian.

Refleksje i rady

Ten wyjazd, podobnie jak wszystkie poprzednie, bardzo mnie zmienił. Przede wszystkim stałam się bardziej samodzielna, odważna i pewna swoich możliwości. Życie za granicą nauczyło mnie radzenia sobie w sytuacjach, których wcześniej nigdy nie doświadczyłam, począwszy od codziennych spraw, które we Włoszech potrafią być naprawdę wymagające. Zrozumiałam, że jestem w stanie poradzić sobie sama, nawet jeśli coś na początku wydaje się trudne lub przytłaczające.

Nauczyłam się, że nie wszystko trzeba mieć pod kontrolą, a czasem najlepsze rzeczy dzieją się wtedy, kiedy odważę się zaufać procesowi. Zmieniło się też moje podejście do relacji i ludzi. Czuję, że stałam się dojrzalsza, bardziej świadoma siebie, wiem, czego chcę w życiu i wiem, jak do tego dążyć. Ten wyjazd pokazał mi, że potrafię budować swoje życie od nowa, nawet w zupełnie innym miejscu, kulturze i codzienności.

Uważam, że Erasmus to jedna z najlepszych decyzji, jakie można podjąć podczas studiów. To nie jest tylko program mobilności, to realna możliwość zobaczenia świata z innej perspektywy, sprawdzenia siebie i zdobycia doświadczeń, których nie da żaden podręcznik. Uczy samodzielności, poszerza horyzonty, rozwija językowo, zawodowo i osobowościowo.

I przede wszystkim, daje ludzi. Na Erasmusie poznaje się osoby, których w innym momencie życia nigdy nie mielibyśmy okazji spotkać: ludzi z różnych krajów, kultur i środowisk. Czasem są to zupełnie przypadkowe spotkania, które później stają się jednymi z najważniejszych relacji w naszym życiu. Nigdy nie wiemy, kto okaże się inspiracją, wsparciem albo kimś, kto zmieni nasze spojrzenie na świat.

Jestem zadania, że podróże naprawdę kształcą. Otwierają głowę, uczą tolerancji, elastyczności, odwagi i pokory. Każdy wyjazd, każda sytuacja, każdy człowiek poszerza nasze horyzonty bardziej niż cokolwiek innego.

Dlatego uważam, że powinniśmy doceniać możliwości, jakie dają nam takie programy i korzystać z nich, jak tylko możemy. Erasmus to inwestycja w siebie, w swoje kompetencje, w swoją przyszłość i w sposób, w jaki patrzymy na świat. To doświadczenie, które naprawdę zostaje w człowieku na całe życie.

Gdybym miała dać komuś radę, kto zastanawia się nad wyjazdem, powiedziałabym jedno: spróbuj. Nie czekaj na „lepszy moment”, bo ten moment nigdy nie przyjdzie sam. Erasmus potrafi zmienić życie i otworzyć drzwi, o których istnieniu wcześniej nie wiedzieliśmy. Nie bój się bariery językowej ani tego, że coś nie pójdzie idealnie bo właśnie niedoskonałe sytuacje uczą najwięcej. Przygotuj się organizacyjnie, ale pozwól sobie na spontaniczność. Bądź otwarta na ludzi i traktuj wyjazd jak szansę, a nie przeszkodę.

A co powiedziałabym sobie?

Przede wszystkim: Pakuj walizkę i jedź, naprawdę warto. To będzie wyjazd, który da Ci więcej, niż jesteś w stanie sobie wyobrazić. Poznasz ludzi, przeżyjesz rzeczy i otworzą się przed Tobą możliwości, o których nawet teraz nie wiesz.

Zaufałabym sobie bardziej, nie stresowałabym się na zapas i pozwoliłabym, by rzeczy działy się swoim tempem. Trudniejsze momenty pojawią się na początku, ale każdy z nich Cię wzmocni. I powiedziałabym sobie jeszcze jedno, najważniejsze:

„Warto ryzykować, bo kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana. A wszystko, absolutnie wszystko, ułoży się tak, jak ma być — tylko „Piano piano si va lontano.”, spokojnie, krok po kroku.”

Strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celu niezbędnym do prawidłowego działania serwisu, dostosowania strony do indywidualnych preferencji użytkownika oraz statystyk. Wyłączenie zapisywania plików cookies jest możliwe w ustawieniach każdej przeglądarki internetowej, dzięki czemu nie będą zapisywane żadne informacje. Polityka prywatności

Scroll to Top